|
Święta z tyłu, bandzior z przodu. Whatever, wszystko było smaczne, mwahaha ]:->. Do wczoraj moją ulubioną porą roku było zdecydowanie lato. Jednak zmieniam zdanie, od wczoraj kocham wiosnę! Soczystą zieleń, kwiatki na drzewach, zapach deszczu, aż czuć jak wszystko żyje. Dziś impreza, zadymiony, brudny świat z pijanymi małolatami, plątającymi się wsród bardziej odpowiedzialnych znajomych. Nie, skądże znowu, to żadna aluzja. Ups, skłamałam. Mam nadzieję, że ochlana Katarzyna nie będzie chciała wyjaśniać tego, co niewyjaśnione, bo dziś chciałybyśmy się zabawić, nie zamartwiając się o to, czy już się nie nawaliła i czy ma jak wrócić do domu, żeby nie była sama i nikt nie zrobił jej krzywdy. Straszne, już zaczynam się niepokoić. Chciałabym już zamknąć ten temat i odseparować się od ludzi tego pokroju. Cieszę się wiosną, piękną pogodą, nawet jak pada, to jest i tak przyjemnie. Wczesna pora, dużo rzeczy dziś przede mną do zrobienia, biorę się zatem od najtrudniejszej - pejdża!!! :/
Znów zrobiłam sobie wolne.. no ale komu się pytam chciałoby się iść na 3 lekcje do szkoły. W dodatku same języki. I w dodatku w piątek. Nikomu ;d. Żeby tylko nie skończyło się karnym pejdżem na angielski i będzie looks ;)). Co do wydarzeń z całego tygodnia, sama lepiej nie podsumowałabym jej wad. I kiedy ktoś powiedział 'prawda w oczy kole' nie mylił się. Nie można jednak kopać leżącego, stąd zamiast powiedzieć jej, że nie tylko on tak myśli, ale każdy z wszystkich, że jest manipulatorką, wykorzystuje dobroć innych, a przy tym jest niewdzięczna, nie wie co to pokora i potrafi swoje poczucie winy zrzucić na kogoś innego i spowodować, że ten ktoś zaczyna myśleć i funkcjonować tak jak właśnie ona by tego chciała, nie wspominając już on konfliktowym charakterze. Nie powiedziałam jej tego. Nie dlatego, że się boję, po prostu ona jest tak płytka, że nie widzi swoich wad. Zastaniawiała się czemu wszyscy się z nią kłócą, nie myśląc, że to ona kłóci się ze wszystkimi. Byłam strasznie ślepa, ale nie od wczoraj wiem, że najlepiej uczę się na błędach. Nie zaufam jej tak jak kiedyś, nie będziemy się już tak trzymać, ani razem świrować, nie czuję tego, no i nie mam ochoty słuchać jej miauczenia. Prawda jest taka, że każdy ma jakieś problemy, również ja, i jestem zmęczona jej sprawami. I żałosna jest ta przyjaźń i upodabnianie się do Panny M., która jest równie nieodpowiedzialna i bezczelna co ona. Dobrały się, ale na jej niekorzyść. Na koniec dodam, że nie zawsze można mieć wpływ na rzeczy dziejące się dookoła, dlatego powinna pogodzić się z tym, że ostateczne słowo w kwestii kwaterunku na wyjeździe nie musiało być jej, bo nie jest pępkiem świata, ani jedyną lokatorką naszego przyszłego apartamentu na zadupiu w Zakrzówku. Cieszę się, że ktoś ją uświadomił i postawił sprawę jasno. Tylko po co kazałam jej o tym zapomnieć i iść na przód, skoro nie wyciągnie z tego żadnych wniosków. Przejebane. Skomplikowana sytuacja na tyle, że wszystkie 5 się okłamujemy, nadajemy jedna do drugiej na trzecią i codziennie udajemy, że każda z nas jest święta. Jak na dzień dzisiejszy, tylko z jedną osobą pozostałam szczera i wiem, że ona wobec mnie również dlatego liczę na to, że reszta z czasem się ocknie i zastanowi nad sobą, bo ja przestałam już ogarniać.
Przyjaciel...
...dba o ciebie
...nie zapomina o tobie ...zawsze doradzi, wesprze, pocieszy ...zawsze jest po twojej stronie ...nie ma przed tobą tajemnic ...nie wstydzisz się przy nim swych łez ...to osoba, która przeżyła z tobą najlepsze i najgorsze chwile twojego życia ...jest gdy go potrzebujesz ...zna twoje słabości i nigdy nie wykorzystałaby ich przeciwko tobie ...nigdy cię nie oszuka ...rozumie cię bez słów ...kocha cię bezwarunkowo ...wie, co pomoże ci na doła ...rozumie twoje humorki ...nigdy by cię nie obgadał ...ceni cię za to kim jesteś ...jest częścią ciebie ...nie rzuca słów na wiatr ...potrafi ustawić cię do pionu ...zna twoje sekrety ...kończy zdanie rozpoczęte przez ciebie ...nie jest nim dla korzyści ...myśli o tobie nawet na drugim końcu świata ...wie o czym marzysz i śnisz ...jest tylko jeden ...to bratnia dusza, która wypełnia pustkę wokół ciebie.
Tagi: przyjaciel skomentuj(1)
Siedzę drugą godzinę na kompie i 'czerpię inspiracje", żeby nie powiedzieć, że zżynam od kogoś stajla. Nie rozumiem dlaczego blogowe trendsetterki mają wszystko za friko, a ja nie ;p. Przez te dziewuchy moja potrzeba pójścia na zakupy zwrasta z każdą kolejną minutą upływającą na oglądaniu ich ślicznych foczek. Jutro wolny dzień, więc to tak jakby zaczynał się długi weekend, bo piątek jest tak lajtowy, że się nie liczy ;p. Początek weekendu w środę.. hmm... 'Lubię to!' ;)). Powinnoo tak być zawsze, pon-śr szkoła, a reszta to weekend. Chociaż mogłoby to być dla mnie niebezpieczne - zwariowałabym ze szczęścia i być może zaczęła szukać szamponu ;d. Taka piękna pogoda za oknem, a ja muszę siedzieć w domku i czekać na kurier z przesyłką z Oriflamu. Napisaliby łaskawie o której będą, bo marnują mój cenny jak pieniądz czas. Przecież muszę iść na rolkiii. Przynajmniej wieczorem mam body ball to też trochę podrasuję dupcię ;d. Wypożyczona z biblioteki książka leży obok na biurku i dziwnie na mnie patrzy. Chyba dlatego, że utknęłam na 70-tej którejś stronie i się totalnie zawiesiłam. Kiedy będzie kolejny odcinek 90210??? Stęskniłam się ;((. Wszyscy się zaraz zjadą, kurier z paczką, ojciec z kasą, Renia po cienie, Ola ze szkoły, niech jeszcze mama z Grześkiem wrócą z mieszkania i niech wszyscy spotkają się pod klatką. A widok z okna pada na dwudziestu dresów siedzących na ławkach na placu zabaw. MA SAK RA.
Zawsze jak wracam na bloga, odświeżam cały wygląd, dodatki, szukam na necie odpowiednich kolorów i zdjęć. Wpadłam już w ten trans i nie wiem jak się wyrwać, a zadania z majcy i zeszyt z wiedzą na fizykę czekają i wołają: "rusz dupę od tego laptopa i chodź się uczyć, oślicooo!". Pogoda robi się coraz przyjemniejsza. Cieszę się, że robię sobie wolny weekend. A nawet dwa wolne weekendy. Kocham planować wolny czas.. pójdę może na rolki z Cebulką i poderwiemy jakichś dresów na ławkach nad zalewem buhahaha ;d. Ale fajny był ten Niemiec z wymiany. Miał co prawda zielony aparat na zębach i chude jak patyczki nóżki, ale jak się ruszał grając w kosza.. mrr te kocie ruchy haha pierdoli mi się ze stresu przed PO. Widziałam śliczne buciki, oksfordki, czarne, leciutkie, cudne i za małe o dwa rozmiary. Jak zawsze kuFa ;(.
W pamiętniku nie chce mi się ładnie pisać, zresztą i tak ostatni odłożyłam na dno najgłębszej szuflady. Gdzieś musi istnieć miejsce wyładowywania moich frustracji, więc czemu nie miałaby to być nieograniczona przez nic cyberprzestrzeń. Dlatego więc wracam na stare śmieci i restartuje bloga. Dziś mam dzień skrajnego wyczerpania psychicznego i fizycznego, a moje wory pod oczami przekraczają linię brody. Rano po przebudzeniu czułam się jak po całonocnym bieganiu, czyli czułam się jak kupa, w związku z czym założyłamm szeroką bluzę i przez resztę dnia moje samopoczucie absolutnie nie uległo zmianie. Doprawił je jeszcze sprawdzian z historii i porąbany na maxa reading z angola, które beznadziejnie mi poszły. Z całego serca pragnę snu, nie byle jakiego, ale takiego sycącego, dobrego snu. Nie wiem czy miętowy manicure & pedicure byłyby w stanie poprawić mój totalnie zjebany dzień, ale spróbować trzeba. Jeszcze wczoraj w H&M widziałam takie śliczne pierdoły biżuteryjne w tym pięknym kolorze i walczyłam sama ze sobą żeby grzecznie odłożyć je spowrotem na miejsce, a nie szastać kasą na prawo i lewo. Skończy się tak, że prędzej czy później po nie wrócę, ale trzeba ćwiczyć silną wolę ;p. Zaraz zrobię sobie czwarty z kolei dziś kubek kawy i dam czadu odrabiając majcę. zUooo. Tagi: masakra, chujoza mimoza skomentuj(0) |
Projekt Toksyna. Więcej? thecorations.eu!
|